Na pewno znasz piękną i pocieszającą opinię, że każdy z nas jest w jakiś sposób wyjątkowy i potrafi robić coś lepiej od innych.
Ja mogę być dobrym tancerzem, a Ty masz talent do interesów. Tomasz gra rewelacyjnie w szachy, Anna pysznie gotuje. Każdy ma jakiś dar boży – sztuka w tym, żeby go odnaleźć.
Moim zdaniem, to niezbyt dojrzałe i nieco infantylne przeświadczenie. Wielokrotnie odczułem na własnej skórze, że Pan Bóg jest nieprzewidywalny i niesprawiedliwy w rozdawaniu darów.
W Wigilię niektórzy znajdują pod choinką wszystkie wyśnione prezenty, inni rozpakowują tylko skarpety, krawaty i czekoladki.
Talent nie jedno ma imię
Niezmiernie trudno jest spotkać kogoś kto ma do czegoś wyjątkowe uzdolnienia i jednocześnie jest fatalny w innych czynnościach. Często natomiast zdarza się, że ludzie, których uważamy za przeciętnych i nudnych, są mierni i przewidywalni we wszystkim za co się zabiorą.
Zawsze też można spotkać "szczególne przypadki" – ludzi, którzy nie mają zielonego pojęcia do czego służy szczoteczka do zębów. Ale mówiąc ogólnie, coś co nazywamy "talentem" lub "iskrą bożą" nie dotyczy tylko jednej kategorii i uwidacznia się we wszystkim czego ta osoba się dotknie.
Będą o Tobie dobrze mówić w mediach. Nasz telefon: 77 544 97 97.
Strona główna » Wszystkie wpisy
28 czerwca 2011
Ludzie z talentem
Autor:
Bogusław Feliszek
o
11:31
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Brak komentarzy:

Etykiety:
agencja pr,
pr,
talent

23 czerwca 2011
Najprzystojniejszy facet świata
Tak, to ja. Najprzystojniejszy.
Proszę? Nie wierzysz mi? Naprawdę?
Mam to na piśmie od mojej Mamy, osobistej masażystki, kasjerki z supermarketu i kilku klientek.
Na ścianie wisi certyfikat Polskiego Stowarzyszenia Prawdziwie Przystojnych Polaków. W złotych ramkach. Certyfikat z pieczątką. Bezterminowy.
Nadal nie wierzysz? Uważasz, że kłamię? Dlaczego?
No dobrze. Może nie jestem najprzystojniejszy. Może chcę tylko zwrócić na coś uwagę.
Co chcę powiedzieć? Jedną z pierwszych prawd jaką poznają praktycy PR jest fakt, że to, co mówisz może bardzo różnić się od tego, co komunikujesz.
Mogę teraz dumnie wejść do Twojego pokoju i powiedzieć: "Jestem najprzystojniejszym facetem na świecie!" Ale to, co komunikuję brzmi: "Jestem nieskończenie wielkim frajerem."
Nikt nie uwierzy, że jestem najprzystojniejszym ciachem na świecie – wszyscy pomyślą, że jestem zwykłym ćmokiem.
Proszę? Nie wierzysz mi? Naprawdę?
Mam to na piśmie od mojej Mamy, osobistej masażystki, kasjerki z supermarketu i kilku klientek.
Na ścianie wisi certyfikat Polskiego Stowarzyszenia Prawdziwie Przystojnych Polaków. W złotych ramkach. Certyfikat z pieczątką. Bezterminowy.
Nadal nie wierzysz? Uważasz, że kłamię? Dlaczego?
No dobrze. Może nie jestem najprzystojniejszy. Może chcę tylko zwrócić na coś uwagę.
Co chcę powiedzieć? Jedną z pierwszych prawd jaką poznają praktycy PR jest fakt, że to, co mówisz może bardzo różnić się od tego, co komunikujesz.
Mogę teraz dumnie wejść do Twojego pokoju i powiedzieć: "Jestem najprzystojniejszym facetem na świecie!" Ale to, co komunikuję brzmi: "Jestem nieskończenie wielkim frajerem."
Nikt nie uwierzy, że jestem najprzystojniejszym ciachem na świecie – wszyscy pomyślą, że jestem zwykłym ćmokiem.
Autor:
Bogusław Feliszek
o
12:56
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Brak komentarzy:


21 czerwca 2011
Sun Tzu o komunikacji z pracownikami
Byłbym niesprawiedliwy gdybym powiedział, że w firmach nikt nie myśli o komunikacji wewnętrznej. Kłopot w tym, że mało kto traktuje komunikację z pracownikami poważnie.
Przez ostatnie 10 lat prowadziłem wiele programów public relations, ale zaledwie kilka dotyczyło komunikacji wewnętrznej. Oczywiście było wiele dyskusji, prezentacji i narad, ale kiedy dochodziliśmy do momentu ostatecznej decyzji ("Kiedy podpisujemy umowę?"), pracownicy najczęściej byli na straconej pozycji.
Dlaczego szefowie firm nie inwestują w programy komunikacji z pracownikami, nawet kiedy namawiają ich do tego wewnętrzne działy public relations lub marketingu? To proste.
Firmy prowadzą kampanie public relations, żeby zwiększyć rozpoznawalność w mediach, wzmocnić swój wizerunek, poprawić pozycję rynkową, itd. Jak widać, wszystkie te działania skupiają się na komunikacji zewnętrznej.
W pracy jak na wojnie
Sun Tzu, filozof i strateg wojenny, znany z profetycznej "Sztuki wojennej" miał dużo do powiedzenia o komunikacji żołnierzami. Jeżeli pracownicy rzeczywiście są najważniejsi (jak to często tylko się mówi), szefowie firm dużych i małych powinni wziąć sobie słowa chińskiego myśliciela głęboko do serca.
Przez ostatnie 10 lat prowadziłem wiele programów public relations, ale zaledwie kilka dotyczyło komunikacji wewnętrznej. Oczywiście było wiele dyskusji, prezentacji i narad, ale kiedy dochodziliśmy do momentu ostatecznej decyzji ("Kiedy podpisujemy umowę?"), pracownicy najczęściej byli na straconej pozycji.
Dlaczego szefowie firm nie inwestują w programy komunikacji z pracownikami, nawet kiedy namawiają ich do tego wewnętrzne działy public relations lub marketingu? To proste.
Firmy prowadzą kampanie public relations, żeby zwiększyć rozpoznawalność w mediach, wzmocnić swój wizerunek, poprawić pozycję rynkową, itd. Jak widać, wszystkie te działania skupiają się na komunikacji zewnętrznej.
W pracy jak na wojnie
Sun Tzu, filozof i strateg wojenny, znany z profetycznej "Sztuki wojennej" miał dużo do powiedzenia o komunikacji żołnierzami. Jeżeli pracownicy rzeczywiście są najważniejsi (jak to często tylko się mówi), szefowie firm dużych i małych powinni wziąć sobie słowa chińskiego myśliciela głęboko do serca.
Autor:
Bogusław Feliszek
o
14:13
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Brak komentarzy:

Etykiety:
komunikacja,
pracownik,
Sun Tzu

18 czerwca 2011
Dlaczego kreatywność w PR musi boleć
Kiedy przekraczasz progi agencji PR często spotykasz ludzi w wymiętych koszulkach sportowych i czapkach baseballowych, wałęsających się jakby bez celu i mamroczących coś pod nosem.
To autorzy "kreatywnych" pomysłów public relations. Tak, to właśnie oni wymyślają najlepsze kampanie PR. Na ich twarzach często maluje się cierpienie. Już wyjaśniam dlaczego.
Szefowie agencji codziennie rano przypominają im, że muszą dawać z siebie "wszystko i jeszcze więcej". Kiedy się do tego stosują zwykle otrzymują reprymendę za zbyt "nonszalanckie" odejście od ustalonej z klientem strategii PR.
Notorycznie są zachęcani do zdobywania nagród w konkursach i na festiwalach. Kiedy są nagradzani, krytykuje się ich za "narcystyczną dziecinadę".
Zarabiają niezłe pieniądze, ale nikt nie słucha ich opinii.
To autorzy "kreatywnych" pomysłów public relations. Tak, to właśnie oni wymyślają najlepsze kampanie PR. Na ich twarzach często maluje się cierpienie. Już wyjaśniam dlaczego.
Szefowie agencji codziennie rano przypominają im, że muszą dawać z siebie "wszystko i jeszcze więcej". Kiedy się do tego stosują zwykle otrzymują reprymendę za zbyt "nonszalanckie" odejście od ustalonej z klientem strategii PR.
Notorycznie są zachęcani do zdobywania nagród w konkursach i na festiwalach. Kiedy są nagradzani, krytykuje się ich za "narcystyczną dziecinadę".
Zarabiają niezłe pieniądze, ale nikt nie słucha ich opinii.
Autor:
Bogusław Feliszek
o
17:30
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Brak komentarzy:

Etykiety:
agencja pr,
kreatywność,
pr

Subskrybuj:
Posty (Atom)