Burmistrz małego miasta opowiedział na szkoleniu medialnym o zaskakującym telefonie od reportera regionalnej telewizji, który poinformował go, że jedzie do niego, bo pilnie potrzebuje wypowiedzi w ważnej sprawie. Nie chciał podać szczegółów – wszystko miał wyjaśnić po przyjeździe.
W wywiadzie reporter często wracał do jednego wątku jakby nie był zadowolony z tego, co usłyszał. W pewnym momencie przeszedł na temat niezbyt przyjemny dla burmistrza. Na koniec podziękował za "niezwykle ciekawe spotkanie". Ciekawe dla kogo?
Kiedy pracowałem jako reporter też dzwoniłem w ostatniej chwili do pracowników samorządów lub rządowych agencji (mogę być za kwadrans?), ale tylko wtedy kiedy wydarzyło się coś bardzo ważnego, miałem bardzo mało czasu i bardzo mi zależało na informacji z pierwszej ręki.
Kiedy podejrzewałem, że rozmówca nie będzie chciał się spotkać podawałem jakiś niewinny pretekst a w czasie wywiadu szybko zmieniałem temat na ten, który mnie naprawdę interesował. Nie lubiłem tego, ale czasem nie było innego sposobu zdobycia ważnej informacji.