Nowy Rok to nowe budżety, nowe plany finansowe i nowe programy PR. Wszystkie mogą być zaczynami do inspirujących artykułów w lokalnej prasie pod warunkiem, że odpowiadają ogólnym trendom w gospodarce.
Jak zima może rozgrzać Twoje interesy?
1. Terapie odchudzające, szpitale, eksperci zdrowego żywienia i instruktorzy z klubów aktywnego wypoczynku mogą zaprezentować własne pomysły na zrzucenie zbędnych kilogramów po obfitych biesiadach przy sutym świątecznym stole. Jeśli Twoja historia może być sugestywnie przedstawiona za pomocą obrazu, pamiętaj o przygotowaniu scenariusza dla ekipy telewizyjnej.
2. W niektórych rejonach kraju, hotele i ośrodki rekreacyjne są uzależnione od opadów śniegu. Jeśli oferujesz specjalne zniżki, na przykład dla rodzin z niepełnosprawnymi dziećmi, poinformuj o tym dziennikarzy zajmujących się turystyką. Zaoszczędzisz pieniądze, które musiałbyś wydać na reklamę. Może będą o Tobie pamiętać także kiedy śnieg stopnieje.
3. Popularna stacja radiowa pyta: "Jakiego prezentu nie chcielibyście dostać pod choinkę?" Jeśli pracujesz dla organizacji pozarządowej, zachęć ludzi, aby przynosili gwiazdkowe prezenty, które nie spodobały się obdarowanym. Gazety często piszą o nietrafionych, niepraktycznych lub obrzydliwych podarunkach. Aukcja takich "perełek" na pewno wzbudzi zainteresowanie mediów, a Tobie uda się pozyskać pieniądze dla organizacji.
Będą o Tobie dobrze mówić w mediach. Nasz telefon: 77 544 97 97.
Strona główna » Wszystkie wpisy
14 grudnia 2010
Zima i media
Autor:
Bogusław Feliszek
o
08:04
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Brak komentarzy:


10 grudnia 2010
Milczenie nie pomaga w kontaktach z mediami
Twój szef uważa, że najlepszą metodą uniknięcia kłopotów z mediami jest po prostu... unikanie kontaktu z nimi. Nawet nie chce myśleć o szkoleniu medialnym.
Jeżeli odrzucisz propozycję wywiadu, reporter poprosi o wypowiedź kogoś innego – usłyszy bardziej lub mniej prawdziwe fakty z bardziej lub mniej wiarygodnych źródeł. Jednocześnie nie omieszka dodać, że odmówiłeś rozmowy, sugerując (bardziej lub mniej dobitnie), że coś ukrywasz.
Kontakty z mediami to gra, w której nie możesz pozwolić sobie na przegraną. W najgorszym wypadku wystawiasz na szwank swoją reputację. W najlepszym – tracisz okazję do nawiązania wartościowych relacji. Być może to właśnie media ustalają reguły tej gry, ale szkolenie medialne pozwala poznać te reguły i nauczy jak grać, żeby wygrać.
Reporter przychodzi na wywiad z własnym planem rozmowy i pytaniami wynikającymi z potrzeb gazety, ciekawości i osobistej ambicji zwrócenia na siebie uwagi. Redakcyjny newsroom to miejsce ostrej rywalizacji. Jeżeli wywiad może utorować drogę na czołówkę lub pierwsze miejsce w głównym wydaniu "Wiadomości", to spragnionemu sławy dziennikarzowi trudno zachować absolutny obiektywizm.
Szkolenie medialne uczy jak kontrolować wywiad zgodnie z własnym interesem i jednocześnie dać dziennikarzowi to, czego potrzebuje (wartościową informację i/lub oryginalny komentarz) redukując przy tym ryzyko pomylenia faktów i pomieszania cytatów. Mówię o redukcji, bowiem całkowita eliminacja jest niemożliwa.
Jeżeli odrzucisz propozycję wywiadu, reporter poprosi o wypowiedź kogoś innego – usłyszy bardziej lub mniej prawdziwe fakty z bardziej lub mniej wiarygodnych źródeł. Jednocześnie nie omieszka dodać, że odmówiłeś rozmowy, sugerując (bardziej lub mniej dobitnie), że coś ukrywasz.
Kontakty z mediami to gra, w której nie możesz pozwolić sobie na przegraną. W najgorszym wypadku wystawiasz na szwank swoją reputację. W najlepszym – tracisz okazję do nawiązania wartościowych relacji. Być może to właśnie media ustalają reguły tej gry, ale szkolenie medialne pozwala poznać te reguły i nauczy jak grać, żeby wygrać.
Reporter przychodzi na wywiad z własnym planem rozmowy i pytaniami wynikającymi z potrzeb gazety, ciekawości i osobistej ambicji zwrócenia na siebie uwagi. Redakcyjny newsroom to miejsce ostrej rywalizacji. Jeżeli wywiad może utorować drogę na czołówkę lub pierwsze miejsce w głównym wydaniu "Wiadomości", to spragnionemu sławy dziennikarzowi trudno zachować absolutny obiektywizm.
Szkolenie medialne uczy jak kontrolować wywiad zgodnie z własnym interesem i jednocześnie dać dziennikarzowi to, czego potrzebuje (wartościową informację i/lub oryginalny komentarz) redukując przy tym ryzyko pomylenia faktów i pomieszania cytatów. Mówię o redukcji, bowiem całkowita eliminacja jest niemożliwa.
Autor:
Bogusław Feliszek
o
10:27
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Brak komentarzy:

Etykiety:
media,
szkolenia medialne,
wideo

7 grudnia 2010
Medialny wizerunek celebryty
Dlaczego celebryci (ludzie znani z tego, że są znani z telewizji) poświęcają tyle czasu i uwagi wyglądowi fryzury, pielęgnacji zębów i odświeżaniu makijażu? Z próżności? Czy sztuczny i powierzchowny wizerunek może mieć jakąkolwiek ekonomiczną wartość?
Wygląda na to, że tak. Mówiąc dokładniej, pozytywny wizerunek można wycenić na ćwierć miliarda dolarów!
W 2007 roku na tyle wyceniono byłą gwiazdę brytyjskiego futbolu Davida Beckhama, który podpisał pięcioletni kontrakt na grę w drużynie LA Galaxy w Los Angeles. Bądźmy uczciwi – Beckham był kiedyś wspaniałym piłkarzem.
Debiutował w wieku 17 lat w roku 1992 w klubie Manchester United. Z Czerwonymi Diabłami zdobył sześć razy tytuł Mistrza Anglii, dwa razy wygrał Puchar Anglii i jeden raz Ligę Mistrzów (1999). Dwa razy zajął 2. miejsce w plebiscycie na Piłkarza Roku FIFA. Sześć lat był kapitanem angielskiej reprezentacji.
W 2007 roku w wieku 31 jego gwiazda zaczęła szybko gasnąć. Przed przejściem do amerykańskiej drużyny wybiegał na murawę jako piłkarz Realu Madryt tylko pięć razy w 25 meczach.
Jak to się stało, że angielskiego piłkarza grającego na pozycji prawego pomocnika wyceniono trzy lata temu na ćwierć miliarda dolarów? Przecież nie taka jest realna wartość przeciętnego piłkarza.
Wygląda na to, że tak. Mówiąc dokładniej, pozytywny wizerunek można wycenić na ćwierć miliarda dolarów!
W 2007 roku na tyle wyceniono byłą gwiazdę brytyjskiego futbolu Davida Beckhama, który podpisał pięcioletni kontrakt na grę w drużynie LA Galaxy w Los Angeles. Bądźmy uczciwi – Beckham był kiedyś wspaniałym piłkarzem.
Debiutował w wieku 17 lat w roku 1992 w klubie Manchester United. Z Czerwonymi Diabłami zdobył sześć razy tytuł Mistrza Anglii, dwa razy wygrał Puchar Anglii i jeden raz Ligę Mistrzów (1999). Dwa razy zajął 2. miejsce w plebiscycie na Piłkarza Roku FIFA. Sześć lat był kapitanem angielskiej reprezentacji.
W 2007 roku w wieku 31 jego gwiazda zaczęła szybko gasnąć. Przed przejściem do amerykańskiej drużyny wybiegał na murawę jako piłkarz Realu Madryt tylko pięć razy w 25 meczach.
Jak to się stało, że angielskiego piłkarza grającego na pozycji prawego pomocnika wyceniono trzy lata temu na ćwierć miliarda dolarów? Przecież nie taka jest realna wartość przeciętnego piłkarza.
Autor:
Bogusław Feliszek
o
08:17
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Brak komentarzy:


3 grudnia 2010
Wideo – nowe domyślne medium komunikacji
Przez setki lat pismo i druk były domyślnym medium komunikacji. Przekaz tekstowy funkcjonował jako najprostszy, najłatwiejszy i najbardziej popularny sposób przekazywania informacji.
W latach 60. minionego stulecia pojawiła się telewizja, ale ze względu na wysoką cenę odbiorników telewizyjnych i niezmiennie czasochłonny model "konsumpcji" treści (wszyscy oglądamy program w tym samym tempie), nie udało jej się wygrać z tekstem pisanym. Do chwili pojawienia się Internetu dominowały media drukowane – w swej muzycznej niszy znakomicie prosperowało radio.
Telewizję i tekst pogodziło w końcu wideo. Koszt produkcji i dystrybucji materiału wideo szybko zbliża się do poziomu słowa pisanego. Każdy może dziś nagrać wideo za pomocą telefonu komórkowego, kamery wideo, komputera i tryliona innych urządzeń.
Produkcja profesjonalnych i wysokiej jakości filmów wideo przeznaczonych do emisji wyłącznie w telewizji zawsze przysparzała wiele kłopotów. Dziś każdy może wyprodukować własne wideo – szybciej i łatwiej. Włączasz komputer, siadasz przed kamerą – potem wystarczy jedno kliknięcie, żeby wysłać gotowe nagranie przyjaciołom i znajomym na całym świecie. Wszystko zajmuje nie więcej czasu niż napisanie e-maila.
W latach 60. minionego stulecia pojawiła się telewizja, ale ze względu na wysoką cenę odbiorników telewizyjnych i niezmiennie czasochłonny model "konsumpcji" treści (wszyscy oglądamy program w tym samym tempie), nie udało jej się wygrać z tekstem pisanym. Do chwili pojawienia się Internetu dominowały media drukowane – w swej muzycznej niszy znakomicie prosperowało radio.
Telewizję i tekst pogodziło w końcu wideo. Koszt produkcji i dystrybucji materiału wideo szybko zbliża się do poziomu słowa pisanego. Każdy może dziś nagrać wideo za pomocą telefonu komórkowego, kamery wideo, komputera i tryliona innych urządzeń.
Produkcja profesjonalnych i wysokiej jakości filmów wideo przeznaczonych do emisji wyłącznie w telewizji zawsze przysparzała wiele kłopotów. Dziś każdy może wyprodukować własne wideo – szybciej i łatwiej. Włączasz komputer, siadasz przed kamerą – potem wystarczy jedno kliknięcie, żeby wysłać gotowe nagranie przyjaciołom i znajomym na całym świecie. Wszystko zajmuje nie więcej czasu niż napisanie e-maila.
Autor:
Bogusław Feliszek
o
08:16
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Brak komentarzy:

Etykiety:
komunikacja,
telewizja,
wideo

Subskrybuj:
Posty (Atom)